<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>SensusGB</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl</link>
<description> SensusGB</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Diariusz LD12 - Morie</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=91#p91</link>
<guid isPermaLink="false">91@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<a href="http://www.youtube.com/watch?v=huS0KauGzbw" target="_blank" rel="nofollow">http://www.youtube.com/watch?v=huS0KauGzbw</a> tak mi się skojarzyło :P]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 12 Marzec</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 12 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - Morie</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=90#p90</link>
<guid isPermaLink="false">90@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Intryga Srebrnych Twarzy i tyczkonogie drony...</strong><br /><br />23:30 Kilkanaście minut po tej godzinie zapadłem w sen.<br /><br />Sen zaczął się kiedy byłem w niewoli, coś podobnego widziałem już w swoim świecie snów, prowizoryczny budynek przeznaczony do przetrzymywania ludzi, pozbawiony systemów elektronicznych, trochę obskurny, kraty pordzewiałe, porosty i mech na ścianach. W celi siedział ze mną kumpel o ksywce Ufo i jakiś inny koleżka, którego w zasadzie nie znam, mimo że pamiętam jego twarz nie wiem kim jest, wiem że we śnie był moim kolegą. Nie wiedziałem z jakiego powodu jestem przetrzymywany i kto mnie przetrzymuje, postaci strażników miały ukryte twarze pod kapturami. W pewnym momencie weszli do celi, w której siedzieliśmy we trzech. Wyciągnęli nas za fraki do wyjścia nie używając jednak do tego celu żadnych przedmiotów krępujących typu kajdanki. <br /><br />Wsiedliśmy do autobusu, we trzech siedzieliśmy na tylnych siedzeniach. Autobus ruszył. Zorientowałem się że w zasadzie nie wiem kto nas pilnuje w autobusie. Wziąłem parasolkę, którą stworzyłem umysłem przed popatrzeniem na nią. Chwyciłem za koniec parasola i używając zagiętej rękojeści i drugiej ręki chwytałem się poręczy pod sufitem autobusu, przesuwając powoli do przodu. Zacząłem przyglądać się pasażerom. Co drugi pasażer był ubrany w garnitur i miał srebrną twarz, jakby pomalowaną srebrnym spray'em. Byli to zazwyczaj mężczyźni w wieku od 40 do 50 lat na oko. Postanowiłem sprawdzić wszystkich pasażerów zmysłem węchu. Dlatego też obserwując przenikliwym wzrokiem pasażera przy którym akurat stałem zbliżałem głowę do jego szyi aby obwąchać go. Srebrno-skórzy mieli ewidentnie charakterystyczny zapach palonego karbidu coś jak dym wydobywający się z dymiarek często używanych na koncertach. Przesuwałem się za pomocą parasola i drugiej ręki jak małpa, chwytając barierek. W autobusie po jednej stronie, co drugie siedzenie siedzieli srebrno-skórzy. Postanowiłem przyjrzeć się drugiej stronie autobusu. Jednak zaczynałem odczuwać dyskomfort. Wiedziałem że poruszanie się w taki sposób po autobusie, powinno wzbudzić zainteresowanie, obwąchując do tego pasażerów, jednak nikt w autobusie nie zwracał na mnie uwagi, wszyscy patrzyli tępo przed siebie. Po drugiej stronie na początku autobusu siedział mężczyzna posiadający czarny zarost w wieku ok. 35 lat jedno siedzenie dalej siedział mężczyzna o takiej samej twarzy co ten z zarostem, różniący się od poprzedniego jedynie srebrną twarzą i garniturem. Spojrzałem nagle na nich obydwu. Zorientowali się że na nich patrzę i zwróciłem uwagę że jeden jest jakby lustrzanym odbiciem drugiego. Mężczyźni wykonywali identyczne ruchy, byli jakby sprzężeni ze sobą. Zaczęli machać do mnie i nerwowo uśmiechać się, pytając co słychać. Rozwścieczony już tym że jestem pod kontrolą jakichś robotycznych tworów przypominających ludzi chwyciłem za rękojeść parasola i z pełnym impetem wbiłem ostry koniec parasola w klatkę piersiową jednej z kopii mężczyzny. W mgnieniu oka obydwaj spłynęli w dół siedzenia. Dosiadłem się szybko do tego któremu wbiłem parasol. Sięgnąłem po jego plecak i szybko zacząłem szukać informacji które mogą powiedzieć mi o co tu w ogóle chodzi. W plecaku było mnóstwo papierków wyglądających jak te które opuszczają niszczarkę. Jednak każdy z papierków miał na sobie mnóstwo cyferek i literek tworząc swojego rodzaju szyfr. Stwierdziłem że papierki i tak nic mi nie dadzą, zacząłem sięgać głębiej do plecaka. Znalazłem płyty CD wziąłem wszystkie 3, schowałem je do kieszeni i postanowiłem wrócić na siedzenie obok Ufa, który cały czas spanikowany siedział posłusznie tam gdzie został posadzony. Dosiadłem się do Ufa zostawiając mężczyznę z wbitym parasolem w klatkę piersiową na swoim siedzeniu. Powiedziałem szeptem: &quot;potrzebujemy coś do odczytu nośnika CD..&quot;. Ufo skinął głowo w geście wyrażającym zgodę. Patrzył na mnie jednak nieco zdziwiony i cały czas przestraszony.<br /><br />Nagle autobus zatrzymał się. Srebrne twarze wstały ze swoich siedzeń i wyprowadziły nas z autobusu do podstawionego pod samymi drzwiami białego samochodu osobowego. Wsiadłem na miejscu pasażera obok kierowcy. Ufo razem z drugim kolegą siadł z tyłu razem z jedną srebrną twarzą. Kierowca również mial srebrną twarz. Ruszyliśmy. Jechaliśmy z umiarkowaną prędkością przez miasto pełne budynków, trochę przypominające Nowy Jork lecz raczej tą część mało nowoczesną. Był już wieczór, światło dawały tylko latarnie na drodze oraz wszelkie sztuczne źródła światła. Wymacałem w kieszeni płyty CD, zacząłem się szybko zastanawiać co teraz zrobić, kiedy nagle zatrzymaliśmy się w momencie gdy okrutnie intensywny hałas przeszył powietrze chyba w zasięgu kilkudziesięciu kilometrów. Echo tego metalicznego ryknięcia było słyszalne długo po powstaniu dźwięku. Nagle zaczęła się seria takich dźwięków przerażających, metalicznych połączona z lekkim drżeniem wszystkich przedmiotów podatnych na uwydatnienie drgań. Spojrzałem w lusterko, które rytmicznie drżało. Spojrzałem na kierowce. Srebrna twarz obserwowała mnie jakby nic na zewnątrz nie zasługiwało na większą uwagę, szybko odwróciłem się spojrzeć na kumpli. Byli spanikowani i nerwowo oglądali się w samochodzie przez szyby. Między dwoma wysokimi budynkami zaobserwowałem obfity deszcz iskier wydobywający się z przewodów wysokiego napięcia. Zatrzymałem w tym miejscy wzrok. Nagle spośród wysokich budynków wyłoniły się drony o budowie przypominającej ludzką. Miały przesadnie długie kończyny, jak w obrazach Salvadora Daliego, do tego były pokryte śnieżnobiałym metalem. Powoli kroczyły w pozycji wyprostowanej wydając te dziwne dźwięki tyczkowymi nogami. Ich podłużne prostokątne ale eliptyczne głowy wystrzeliwały z obydwu stron głowy jakby pałeczkowate pociski, przypominające lasery, jednak pociski te nabierały prędkości proporcjonalnie do przebytej drogi. Im dalej leciały tym do większych prędkości się rozpędzały. Pociski rujnowały wszystko co stanęło im na drodze. Topiły karoserie samochodów w oddali i burzyły budynki. Przeraził mnie ten obraz szczególnie, że na horyzoncie widziałem już trzy tyczkonogie drony. Na ulicach panowała panika. Wszyscy uciekali w popłochu, w jednym momencie, wszędzie było pełno dymu i biegających przerażonych ludzi. Korzystając z tego nadzwyczajnego wydarzenia, gwałtownie otworzyłem drzwi i wysiadłem, intuicyjnie zrobili to też moi kumple z tyłu samochodu. Przebiegłem przez maskę samochodu którym jechaliśmy. Wysiadający srebrno-skóry próbował chwycić mnie za nogi w tym momencie, drugi srebrno-skóry próbował złapać kolegę którego nie znałem biegnąc za nim. Ufo pobiegł na około samochodu i ruszył za mną. Wbiegliśmy w jakąś ciemną uliczkę. Odczuwałem dyskomfort że tamten kolega pobiegł sam i najprawdopodobniej obydwaj srebrno-skórzy będą jego gonić, gdyż pobiegł wzdłuż ciągnącej się sporo ulicy głównej.&nbsp; Dobiegliśmy z Ufem do najbardziej zacienionego obskurnego zaułku uliczki, przypominającego te z amerykańskiego bronxu. Nagle usłyszałem świst i całą ciemność rozświetlił wybuch samochodu z którego uciekliśmy. Wybuch lekko ogłuszył nas, nie słyszałem w tym momencie niczego oprócz pisku w uszach pokazałem Ufowi żeby szedł za mną i zacząłem się wspinać po na wpół zburzonym budynku. Wchodziliśmy na coraz wyższy dach który prowadził po zawalonych ścianach do innego wysokiego punktu budynku. Na chwilę zatrzymałem się patrząc z wysokiego punktu w dal. Widziałem że w promieniu widzialnego horyzontu &quot;inwazja&quot; dronów trwa dosłownie wszędzie wokół. Przejąłem się i postanowiłem wspinać dalej. Wszędzie było pełno pokruszonego szkła, w powietrzu wyczuwalny był smród palonej gumy, a do moich uszu zaczęły dochodzić dźwięki takie jak odległe wybuchy, mechaniczne pojękiwania i pogwizdywania dronów, auto alarmy, wrzaski ludzi i głuche stuki od ciężkich stąpań dronów. Ufo zapytał mnie: &quot; i co teraz?&quot;. Odwróciłem się do niego głową, jednak okazało się że teraz Tomek był w miejscu Ufa. Lekko zdziwiony już miałem się odzywać kiedy ktoś z dołu gwizdnął bardzo głośno. Spojrzałem i zobaczyłem jakiegoś mężczyznę na wózku inwalidzkim który krzyknął w naszym kierunku: &quot;Macie ognia ?&quot; Spojrzałem na ręce opierające się o gzyms na którym klęczałem i obudziłem się.<br /><br />Aż żałuję że mimo tylu znaków snu nie udało mi się w żaden sposób zaingerować w rzeczywistość snu. Po obudzeniu się zrobiłem test rzeczywistości sprawdzając obecność dwóch blizn na wewnętrznej stronie lewej dłoni.]]></description>
<pubDate>Niedziela 11 Marzec</pubDate>
<comments>Niedziela 11 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - Maka</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=89#p89</link>
<guid isPermaLink="false">89@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Podczas dzisiejszego snu Uzyskałam chwilowe LD, lecz za moment znów byłam nieświadoma...]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 24 Luty</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 24 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Mistrz Jedi Pernicar</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=88#p88</link>
<guid isPermaLink="false">88@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[&quot;Sen to tylko inny rodzaj rzeczywistości&quot;]]></description>
<pubDate>Âroda 22 Luty</pubDate>
<comments>Âroda 22 Luty</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=87#p87</link>
<guid isPermaLink="false">87@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Kolejna dawka przygotowana tak samo jak uprzednio. Znów byłem o krok od uzyskania LD ale dlatego że w ciągu dnia zapominam o testach rzeczywistości tak też we śnie nie daję wiary rzeczy, która już we śnie wydaje mi się dziwna.<br /><br />Plan: praca nad LD w wymiarze fizycznym, po osiągnięciu pierwszych w miarę zadowalających efektów użyję ADR.]]></description>
<pubDate>Âroda 22 Luty</pubDate>
<comments>Âroda 22 Luty</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=86#p86</link>
<guid isPermaLink="false">86@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Wąsy mają to do siebie że odrastają...<br /><br /><br />Bronisław Komorowski - Prezydent RP]]></description>
<pubDate>Âroda 22 Luty</pubDate>
<comments>Âroda 22 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - Burbon</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=85#p85</link>
<guid isPermaLink="false">85@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Najpierw bardzo skomplikowany i rozbudowany w emocje powtarzający się koszmar :) zauważyłem zmianę. Zadałem pytanie &quot;czego chcesz?&quot; oczywiscie nie świadomie. Nie otrzymałem odpowiedzi bo przenioslem sie do innego snu. Budze sie licze palce 6, 7 ? Dziwne. Nadal cos blokowało moją świadomość. Zatykam nos próbuję oddychać. Udaje się lecz tłumaczę sobie to katarem :P Probuje włożyć palec w dłoń. Nie działa. Zauważam zegarek w kuchni. 9:30 odwracam wzrok, patrze 9:31, odwracam patrze znowu 9:30. Radoś, to sen. Myśle &quot;chce znaleźć miecz świetlny w lodówce. Otwieram lodówkę a tam nic nie ma. Dochodzę do wniosku, że za mało tego pragnąłem. Myślę &quot;che znaleźć rower w salonie. Ide tam i znajduje mały różowy rowerek siostry. Kolejna myśł &quot;nie wystarczy myśleć o tym co się chce, trzeba to opisać a później znaleźć&quot;. Przypominam sobie słowa Moriego i wyobrażam sobie, że chce mieć pięknał, niebieskooką blondynke u siebie w pokoju. Idę tam, po drodze spotykam tate, wchodze do pokoju a tam Kamila :) Budzę się z uśmiechem na twarzy :)]]></description>
<pubDate>Wtorek 21 Luty</pubDate>
<comments>Wtorek 21 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - MTFFS</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=84#p84</link>
<guid isPermaLink="false">84@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[&quot;Ciekawe tylko po co wam to CIA było&quot;<br /><br />Dążenie do poznania częściowej prawdy ;)<br /><br />Nie zgodzę się. W moich marzeniach sennych fizycznie zmarli żyją i posiadają dużo głębszą wiedzę.<br />Jak to nie uwierzyłem w zgon ? Na początku byłem pewnien, że juz padł, ale potem powstał i przyczłapał w zasięg mojego wzroku ;p]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 20 Luty</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 20 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - Morie</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=83#p83</link>
<guid isPermaLink="false">83@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Do tej pory dosłownie wszystko stało na drodze przeciwko temu żebym zapisywał w diariuszu obserwacje i próbował dalszych osiągnięć z LD. Złożyło się na to bardzo wiele czynników takich jak stymulanty , stres, brak czasu na sen itd. Jednak przez ten czas miałem zwykłe sny które zapisywałem w zeszycie. Mam nadzieję że ten tydzień może okaże się bardziej produktywny.]]></description>
<pubDate>Niedziela 19 Luty</pubDate>
<comments>Niedziela 19 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - MTFFS</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=82#p82</link>
<guid isPermaLink="false">82@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Bo to nie do końca tak było, śmierć osoby we śnie nie została wpisana do Twojej pamięci, nie wdarła się do podświadomości w taki sposób jak dzieje się to gdyby spotkało nas to samo tyle że w wymiarze fizycznym.<br />Ja bym się raczej zastanawiał gdzie był ten pierwiastek świadomości, że nie uwierzyłeś w zgon Grubego ?<br />I czy Twoja reakcja na jego śmierć we śnie była prawdziwa i szczera ? Po prostu obszary w mózgu które są odpowiedzialne za logiczne myślenie są częściowo uśpione wtedy kiedy nie mamy świadomego snu, dlatego tak ciężko jest zorientować że coś jest nie tak. Coś nienaturalnego i absurdalnego jest na porządku dziennym i to wcale nie woła o naszą czujność czy jakąkolwiek refleksję. Ciekawe tylko po co wam to CIA było :D]]></description>
<pubDate>Niedziela 19 Luty</pubDate>
<comments>Niedziela 19 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - MTFFS</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=81#p81</link>
<guid isPermaLink="false">81@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[18.02.2012 - po długiej przerwie od wartościowych marzeń sennych nawiedziło mnie bardzo interesujące i - moim zdaniem - ważne doświadczenie. Fabuła opierała się na próbie włamania do machiny CIA. Pierwszy raz pamiętam, by udział w sennych wydarzeniach wzięła cała moja rodzina. Sprzęt był bardzo stary. Moja próba złamania zabezpieczeń (w sposób mechaniczny) okazała się zgubna. Przez to zdarzenie wyeliminowałem&nbsp; &nbsp;czas na podjęcie kolejnych prób. Zaczęliśmy rozglądać się za drogą ucieczki. Pierwsza porwadziła w głąb struktury budynku. Druga to wyłom w podłodze zabezpieczony płomieniami. Tutaj śmierć odwiedziła Grubego. Wróciliśmy w okolice machiny. Tutaj nastąpiła rozmowa między mną, a ojcem. Dotyczyła egzystencjalizmu. Nie pamiętam szczegółów. Po chwili przyszedł Gruby. Widocznie zmartwychwstał. Usłyszałem &quot;idą !&quot; Zaczęliśmy się przemieszczać. Udałem się w kierunku trzeciego - niezbadanego - wyjścia o którym przypomnialem sobie w momencie przypływu adrenaliny oraz strachu. Miałem zamiar schować się za ścianą w celu obserwowania rozwoju wydarzeń. Wyrzuciło mnie ze snu.<br /><br />Wnioski:<br />Nie pierwszy raz w moim marzeniu sennym śmierć poniosła bliska mi osoba po czym okazało się, iż to nie prawda. Jeżeli podświadomość nie uznaje śmierci pozwala to stwierdzić, iż mamy rację: LVL UP... or DOWNGRADE !! ;) <br />Tylko przestraszony głupiec boi się śmierci. <br /><br />Strach powoduje ucieczkę... w nieznaną uliczkę. Czyż nie ?]]></description>
<pubDate>Sobota 18 Luty</pubDate>
<comments>Sobota 18 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - Burbon</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=80#p80</link>
<guid isPermaLink="false">80@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Udało się :) LD osiągnięte !]]></description>
<pubDate>Wtorek 14 Luty</pubDate>
<comments>Wtorek 14 Luty</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=79#p79</link>
<guid isPermaLink="false">79@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Wczoraj postanowiłem użyć kolejnej dawki ADR'a. Zrobiłem wywar jak uprzednio jednak z tą różnicą że dałem 3 dawki takie jak dałem za pierwszym razem. Tym razem nie używałem łyżki tylko 'shakera' ze słoika zakręcanego wieczkiem. Wypiłem gęstą wręcz korzuchowatą pianę, która znów (nie wiem czy to tylko moje doznanie) wydała mi się piekąca w gardło. Zaczęło mnie suszyć. Napiłem się wody. Poszedłem spać z zamiarem osiągnięcia LD. Przed położeniem się spać jednak jeszcze przyjrzałem się dokładnie dłoniom, zmarszczkom i paznokciom. Po czym zamknąłem oczy i zacząłem wykonywać technikę WILD. Standardowo hipnagogiczne myśli zaczęły dominować w mojej głowie. Nagle otworzyłem oczy rozdrażniony hałasem spowodowanym przez ojca, który właśnie wychodził do pracy. Wiedziałem że jest godzina 4. Zrobiłem test rzeczywistości i zacząłem zastanawiać się co dalej...<br />Do uruchomienia się budzika pozostało około trzech cykli fazy REM, postanowiłem więc pokręcić się po domu, napić się soku i pójść znów spać. Tak też zrobiłem.<br />Obudziła mnie siostra, szykowała się gdzieś robiąc hałas. Zawołałem do niej czy ma coś do picia. Odpowiedziała że tylko te dwa soczki które przyniosłem z powrotem z uczelni. Jeden był już prawie cały wypity, drugi natomiast - multiwitamina - był wypity tylko do szyjki butelki. Uradowany więc wychlałem do dna i poszedłem dalej spać. Pamiętam że jak poszedłem spać to jeszcze mi się coś śniło.<br />Obudzony przez budzik wstałem powoli i zacząłem sobie zadawać pytanie co mi się śniło.. Popatrzyłem obok łóżka.. Nie było żadnych butelek, zorientowałem się że miałem wyjątkowo realny sen.<br /><br /><strong>Obserwacje:</strong> <br />Jak narazie zaobserwowałem, że ADR bardzo mocno wpływa na realizm snów. Stają się one wyraźne, a każdy szczegół ze snu potrafi zadziwić.<br /><br />Smak wywaru, czy zwyczajny smak podczas żucia ADRa jest przyjazny aczkolwiek z ostro piekącym posmakiem na wysokości gardła.<br /> <br /><br />Następne doświadczenie planowane jest na ok. za dwa dni.<br /><br />Pozdro]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 10 Luty</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 10 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - Morie</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=78#p78</link>
<guid isPermaLink="false">78@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[pewnie ja dzwoniłem :D]]></description>
<pubDate>Czwartek 9 Luty</pubDate>
<comments>Czwartek 9 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Diariusz LD12 - Morie</title>
<link>http://www.sensusgb.pun.pl/viewtopic.php?pid=77#p77</link>
<guid isPermaLink="false">77@http://www.sensusgb.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[6, 7, 8 lutego to były dni praktycznie bez snu w moim przypadku więc nie miałem nawet co liczyć na zapamiętanie marzeń sennych.<br /><br />natomiast dziś 09.02.2012 przyśniły mi się 2 sny. Jeden niemalże LD, bo do końca nie wiedziałem że to był sen, jedynie przypuszczałem, zrobiłem nawet test rzeczywistości z rękami, szukałem swojego znaku na palcu ale nie było go tam, potem przypomniałem sobie że przecież już dawno mi się zmył więc nie ma go tam nadal, popatrzyłem więc drugi raz i okazało się że moje palce są dziwne i zacząłem kontynuować czynność którą sobie pozwoliłem przerwać podczas marzenia sennego :P<br />Po jakimś czasie jakby się obudziłem ale nie otwierałem oczu jak wyczytałem z poradników.<br />Po jakimś czasie przyśnił mi się drugi sen, stałem w długim ludzi , obok nas rósł długi rząd drzew, na drzewach porozwieszane były jakby sznurki na pranie, a na nich jakieś płachty materiału pomalowanego sprayem jako podkład. Wybrałem sobie jeden i podszedłem do niego ale w tym samym momencie dwóch typów podeszło do &quot;mojego&quot; materiału i mówili że oni pierwsi zajęli tą płachtę. Stwierdziłem że będę bronił swojego wybranego miejsca, bo&nbsp; w tym momencie nie było już więcej materiałów a osób zainteresowanych malowaniem graffiti było więcej niż miejsca. Dlatego wdałem się w sprzeczkę z jednym z tych typów, odepchnął mnie, nie czekając dłużej wyprowadziłem cios w jego żuchwę, dostał jeszcze kilka sztuk sam próbując oddawać , ale robiłem bajeczne uniki :D Ostatecznie upadł na ziemię , po czym podniósł się i zaczął się śmiać mówiąc: &quot; hah kurwa nawet nie zauważył ..&quot; Zorientowałem się o co mu chodzi kiedy patrzyłem w kierunku&nbsp; płachty specyficznie pomalowanej podkładem zielono czerwonym, jednak nie było jej tam. Wisiała za to 3 razy mniejsza szmata w kolorze łososiowym. Dwóch koleżków typa który dostał śmiało się z mojej drugiej strony. Obudził mnie telefon..]]></description>
<pubDate>Czwartek 9 Luty</pubDate>
<comments>Czwartek 9 Luty</comments>
</item>
</channel>
</rss>
